O Patronie
  Rozważania, inspiracje
Strona główna
 

 

Rozważania, inspiracje

strona: 1 2 3 4

 
 
Tarcza w pokusach (cz. II)

Kolejnym elementem szatańskiej zagrywki wobec człowieka jest zniekształcanie Bożego nakazu. To zdumiewające jak szybko Ewa "kupuje" kłamstwo i sama zaczyna kłamać: nie wolno jeść z drzewa ze środka ogrodu, a nawet go dotykać. Dwa kłamstwa w jednym zdaniu. Mowa zdradza wnętrze człowieka - w tym przypadku bezlitośnie obnażyła wsączoną nieufność wobec Boga. Szatan, zwany w Biblii oskarżycielem, zaczyna następnie oskarżać Boga przed człowiekiem, chce skłócić człowieka ze Stwórcą. Pokazuje Boga jako konkurenta ludzkiego życia: "Na pewno nie pomrzecie! Ale wie Bóg..." W tej wypowiedzi znajduje się sam jad grzechu, który przypisuje Bogu zupełnie odwrotne intencje i sprawia, że zbliżamy się doń z ogromną nieufnością. Grzech jest zawsze próbą wyeliminowania Bożego działania z naszego życia, jest usiłowaniem, aby siebie uczynić "przykazaniem". Grzech jest aktem niewiary w to, że Bóg jest dobry. Nigdy w naszym życiu grzech nie rodzi się nagle - on tylko nagle się pojawia. Jako gorzki owoc infekcji pokusy długo w nas dojrzewa. Patrząc na pierwszych ludzi w raju, na Dawida dopuszczającego się grzechu cudzołóstwa i morderstwa przyjaciela, względnie łatwo można wykryć proces przenikania pokusy aż do całkowitego opanowania człowieka. Najpierw jest prowokacja zmysłów i pragnień: owoc jest dobry do jedzenia, ta kobieta jest pociągająca. Drugim momentem jest uwodzenie estetyczne: ten owoc jest taki piękny, ta kobieta jest rozkoszą dla moich oczu (Dawid nie mógł przestać patrzeć). Trzecim elementem jest podbicie ludzkiej wolności i inteligencji: owoce nadają się do zdobycia wiedzy; jestem królem - ja nie mogę mieć, czegokolwiek zapragnę? Pokusa jest natury zmysłowej. Kusiciel nie ma bezpośredniego wpływu na nasz umysł i wolę. Szuka naszego przyzwolenia na drodze zmysłowego uwikłania. Nie chodzi jednak o to, by we wszystkim węszyć pokusę i ciągle się bać. Ostatnie słowo należy do Boga. Szatan został pokonany - jest jak pies uwiązany na łańcuchu. Nie może zrobić krzywdy tym, którzy omijają go i nie zbliżają się do niego. Żyjmy z pokojem i ufnością, a św. Michał Archanioł niech przywraca nam prawdziwy obraz kochającego Boga.

(Ks. Krzysztof Poświata CSMA)

Podziw dla Boga

W Konstytucjach Michalitów, tam gdzie napisane jest o istocie duchowości, czytamy, że stanowi ją zawołanie św. Michała "Któż jak Bóg!" - jest ono wyznaniem wiary, nadziei i miłości, wyraża podziw, uwielbienie i kontemplację Boga Trójjedynego. To jest droga dla każdego czciciela św. Michała: podziw, uwielbienie i zachwytu dla Stwórcy. A to prowadzi do kontemplacji, czyli głębszego zjednoczenia i poznania Boga. Kontemplacja - jakież to dla nas magiczne słowo. By mówić dzisiaj o niej, trzeba mieć nie lada odwagę - a to ze względu na wielki niepokój, jaki człowiek nosi w sobie, a to ze względu na cywilizację skupioną na działaniu, efektywności i wydajności, a to w końcu, by nie być posądzonym o pasożytnictwo. Jeden z psalmów mówi uroczyście o tym, jak wspaniałe są Boże dzieła. Zaledwie iskierką są te, które poznajemy. Kontemplacja ma swój początek w ogromnym podziwie dla Boga i Jego dzieł. Przecież to wszystko stwarza Ojciec światła - jak mówi o Stwórcy św. Jakub. Kontemplacja to światło Ojca, które poucza i napełnia - dzięki niemu możemy zasmakować głębi Życia. Początkiem kontemplacji jest przebudzenie do podziwu! To wielki przełom w życiu, także duchowym, kiedy odkrywamy z wielkim podziwem, z wielkim zdumieniem piękno i koloryt stworzenia. To tak jakby stać w szarym, ciemnym, nieciekawym pokoju i nagle rozbłyska nam tysiącami kolorów całe bogactwo wnętrza. Kontemplacja jest odnowioną zdolnością zachwytu. Kiedy ostatni raz stałeś zadziwiony? Co Cię zachwyciło? Zmieniające się pory roku, życie, które wciąż powraca, drzewa co w nagości niemal umierają, a potem na wiosnę znowu stroją się pięknie. Oczy dziecka, majestat gór, kropla rosy odbijająca w sobie niemal wszechświat... Tyle piękna dookoła. Co Cię ostatnio zachwyciło? Kontemplacja może wszystko przemienić w rzeczy Boże, bo jest wypatrywaniem Boga, jest Jego szukaniem, adoracyjnym stylem bycia, wrażliwym na Boże piękno. Powiedzenie, że naszym powołaniem jest wołać w życiu "Któż jak Bóg!" naprawdę nie musi być pustosłowiem. Św. Michale, naucz nas miłosnej uwagi, nowego zachwytu Bogiem i Jego dziełami.

Św. Michał Archanioł uczy adoracji

W porannych modlitwach michalici modlą się do anioła stróża: "Ty patrzysz ustawicznie w twarz Ojca Niebieskiego, by czytać z niej świętą Jego wolę...". O ileż bardziej te słowa odnoszą się do św. Michała Archanioła, który jest księciem zastępów anielskich, czyli najdoskonalszym z tych duchowych stworzeń. Zresztą w hymnie akatystu ku czci św. Michała śpiewamy: "Witaj, Ty który z bliska kontemplujesz niewymowne piękne i dobroć Boga..." Droga duchowa, jakiej nas uczy św. Michał, jest drogą milczącej adoracji, wpatrywania się w Boga. W naszych warunkach będzie się ona odnosiła szczególnie do adoracji eucharystycznej. Modlitwa adoracji jest najpiękniejszą formą modlitwy, najbardziej bezinteresowną, a jednocześnie najbardziej płodną duchowo. Jest to pełne ciszy, bezsłowne trwanie przy Panu. "Im świat staje się głośniejszy, tym ważniejsza okazuje się cisza". Tysiące młodych ludzie jeździ co roku na spotkania Taize. Kiedyś jeden dziennikarz prowokacyjnie zapytał br. Marka: "Czym ten tłum młodzieży wysypujący się z dworców z wielkimi plecakami, karimatami, różni się od młodych, którzy jeżdżą na koncerty rockowe?" Usłyszał odpowiedź: "Tym, że oni przyjechali po ciszę". Postawa adoracji płynąca z ciszy i do ciszy prowadząca jest postawą czci wobec Stwórcy - pierwszą i podstawową, występującą we wszystkich niemal religiach. Adoracja bardzo szybko zmusza nas do aktu wiary - bez wiary nie sposób wytrzymać na adoracji nawet 10 minut. W adoracji trzeba nauczyć się bierności - pozwolić, by On na mnie patrzył. Pewien pokorny mnich wyznał: Zwykle nic nie robię przed Najświętszym Sakramentem, tylko zgadzam się, by On na mnie patrzył. Czasem nawet na chwilę zasypiam, ale nie czuję się z tego powodu winny. Pan Jezus wie, że jestem po pracy zmęczony. Jego spojrzenie odnawia moje siły. Nie jest to łatwa modlitwa, ale trzeba wtedy pamiętać o słowach Jezusa skierowanych do s. Faustyny: W tygodniach, w których Mnie nie widziałaś ani nie czułaś mojej obecności, głębiej byłem z tobą zjednoczony aniżeli w chwilach uniesień. (Dz, 1246).

 
strona: 1 2 3 4
 

Strona główna |  Linki |  Mapa strony
design by VENTI